Moimi pierwszymi świadomymi nabytkami przez kilka dobrych lat były kolorowe T-shirty. Uważałam,że nie ma nic lepszego na świecie i nie rozumiałam gdy mama,starsze kuzynki i koleżanki fascynowały się nowymi butami, czy torebką. Kupienie koszulki były priorytetem każdej "zakupowej wyprawy". I tak zaczęło się poszukiwanie własnego stylu. Przez szafę przewinęły się żółte, niebieskie, zielone koszulki Polo, w kwiaty, kropki, kratki, z kołnierzykami czy mieszanym wzorem i fakturą. Tak było w podstawówce, w gimnazjum/liceum potrzebowałam czegoś więcej niż tylko "kolorowego T-shirtu". "Tam" wszyscy zwracali uwagę co nosisz. Wzorki zastępowałam paskami lub jednolitymi stonowanymi kolorami. Brzmi nudno, ale na przestrzeni lat to właśnie te bluzki stały się moimi ulubionymi i zostały w mojej szafie nawet do dziś.